poniedziałek, 26 listopada 2012

Lniany niewypał.

  -->
Dziewczyny, co się stało!
Z powodu AZS wywołanego alergią (absolutnie wszystkie szampony mnie podrażniają) postanowiłam spróbować sposobu z
http://www.idaliablog.com/2012/09/lniana-kuracja-czyli-o-moim-sposobie-na.html
-->
z zastosowaniem siemienia lnianego.
No i wszystko fajnie, gotuję tego glutka, przecedzam, studzę, nakładam na umyte włosy, czekam pod czepkiem i ręcznikiem z 40 min, potem grzecznie spłukuję wszystko tak jak trzeba ...i co?
I "wypłukał" mi się kolor! Do tego mam takie zszarzałe te włosy-albo już wpadam w paranoję;p 
 Ja rozumiem, że nie farbowałam najtrwalszą farbą (pianka bez amoniaku), ale bez przesady. Nie wiem co zrobiłam źle (ale co prawda muszę oddać, że nie swędzi mnie skalp i z tym jest ok), ale w dotyku są jakby przesuszone-co przecież powinno być niemożliwe po takim 'zabiegu'. 
Niestety znowu muszę pofarbować włosy, dobrze że kupiłam w promocji jedną farbę na zapas (pokażę efekty wkrótce) :)
Ale nie ma co marudzić, na te parę dni po prostu znowu będę bardziej blond:)
Pozdrawiam !                               

                                                         Przed:

Po

 Czy Wam kiedyś też się tak przydarzyło, czy tylko ja jestem taka zdolna? :)

12 komentarzy:

  1. Olu, pierwszy raz czytam, żeby po siemieniu ktoś miał efekt wypłukania farby :o jestem w lekkim szoku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Niby po siemieniu nic nie powinno pójść "nie tak", nie wiem może, dlatego że farba była z tych lżejszych pianek bez amoniaku...

      Usuń
  2. Moje włosy na długości też nie lubią siemienia :( zbyt mocno je wysusza i usztywnia... ale o wypłukaniu koloru nie słyszałam, podobnie jak Idalia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam obu za odzew:)
      Ja mam mocno porowate włosy więc z tym przesuszeniem może tak być.
      No nic jak pofarbuję znowu to zapewne pokażę efekty jak pokryło:)

      Usuń
  3. zapraszam do mnie na konkurs http://giekana.blogspot.com/2012/11/konkurs.html :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo jestem zaskoczona, ja w działaniu 'glutka' z siemienia lnianego widzę same pozytywne cechy;)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ło tzn na zdjęciu nie widać niczego coby mogło niepokoić ale skoro mówisz, że coś poszło nie tak to może:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę jestem w ciężkim szoku hehe ! Ale kolor nie jest taki zły ! Gorzej z tym przesuszeniem !

    Przy okazji obserwuję z miłą chęcią i zapraszam do tego samego :) Miło będzie się zakumplować bloggersko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O masz! No to nieźle :/ Na szczęście nigdy mnie nic takiego nie spotkało, ale na pewno bym się wkurzyła :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka cenzura...
    Ej, to siemię lniane samo w sobie ma jakiś smak? Bo mnie odrzuca trochę konsystencja... I to, że tata Bajce to dawał... ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz - Wasza opinia wiele dla mnie znaczy :)
Jeżeli podoba Ci się blog -po prostu zaobserwuj :)